piątek, 10 kwietnia 2026

Dlaczego wolę nudne kostki

Na tle mojej grupy gier fabularnych przedstawiam się zupełnie przeciętnie, jeśli chodzi o liczbę posiadanych kostek. Jednak kiedy któreś z graczy ma przy sobie fikuśne kostki, to naturalnie będą chcieli ich użyć. A jeśli te wyjątkowe kostki są świeżo kupione, to już nie ma przebacz.

Tylko dlaczego te wszystkie kostki wysokiej jakości muszą być tak skrajnie nieczytelne?

Dość częstym wyborem artystycznym jest danie kostce ładnego symbolu zamiast najwyższej wartości. Czyli jakaś k6 może mieć 1, 2, 3, 4, 5, ale zamiast szóstki ma... coś. Często nie do końca wiadomo co. Musimy podnosić kostkę i patrzeć, co jest na przeciwnej ściance, żeby się upewnić, co to za wynik.

Nasza dawna Mistrzyni Gry miała zestaw kostek, które zamiast liczb miały tarcze zegarowe wskazujące konkretne godziny. Wiele razy złapaliśmy się na tym, że wynik "6" odczytujemy jako "1", bo na zegarze tak to właśnie wygląda.

A już marny wasz los, jeśli projektant kostki postanowił pójść na całość i uczynić każdą cyfrę na każdej ściance miniaturowym dziełem sztuki. Jest to nie tyle "przyozdobienie", co "przeozdobienie".  Cyfry wyglądają jak inicjały w średniowiecznych księgach i mają tyle fantazyjnych zawijasów, że ciężko pośród nich doszukać się faktycznej liczby, którą chciałbym odczytać. Dalej pamiętam tamte kostki. Autor musiał sobie myśleć coś w stylu "na coś ta magisterka ze sztuk pięknych musi mi się w końcu przydać!".

Dlatego zostanę przy moich tanich, plastikowych, monokolorystycznych kostkach. Przynajmniej wiem, co wyrzuciłem. I oczywiście nie ma to jak stara, dobra k6 z pypciami zamiast liczb. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dlaczego wolę nudne kostki

Na tle mojej grupy gier fabularnych przedstawiam się zupełnie przeciętnie, jeśli chodzi o liczbę posiadanych kostek. Jednak kiedy któreś z g...

Popularne posty