Wizards of the Coast ujawniło niedawno kilka szczegółów dotyczących nowej edycji dedeków. Jeszcze chyba nie jest ujawnione, czy będzie to nowa edycja, czy edycja 5,5. Z tego co wiem, ma być kompatybilna z edycją piątą, co jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że zarówno Wizardzi, jak i inne firmy wydały na rynek setki dodatków i przygód opartych właśnie na tej edycji.
O ile nie zamierzam kupować nowych książek (znowu zestaw podstawowy jest rozdzielony na trzy książki, dziękuję, postoję), to miło się patrzy na nowe informacje.
Po pierwsze, nowe ilustracje są świetne. Miejmy nadzieję, że nie wybrano wszystkich dobrych rysunków na fazę marketingową, tylko żeby później naszprycować podręczniki przeciętniakami. Warto przyjrzeć się okładkom; są "Mła!".
Ciekawą rzeczą jest zmienienie terminu "rasa" na "gatunek" ("species"). WotC uznała nazywanie elfów "rasą" za rasizm, ponieważ, jak już wiemy, Wizardzi uwielbiają urządzać polowania na czarownice. Poziom ich starań można przyrównać do hiszpańskiej inkwizycji. Tak czy inaczej, słowo "gatunek" sugeruje, że poszczególne rasy nie mogą ze sobą nawzajem mieć dzieci. Oznaczałoby to powrót do czasów, gdy nie było półelfów, półorków i półkrasnoludów. Ludzie-smoki i tak znosiły jaja, więc nie mam pojęcia, dlaczego byli do tej pory nazywani po prostu inną rasą. Takie luźne przemyślenie. Nie będę się w to bardziej zagłębiać, zostawię to pisarzom fanfikcji.
Tak jak napisałem - książki ładne, ale zostanę przy moim starym jarym Basic Fantasy (które też, nawiasem mówiąc, zapowiedział nową okładkę).
