poniedziałek, 24 kwietnia 2023

Wiosna systemów - konsekwencje dramatu OGL

 W listopadzie ubiegłego roku Wizards of the Coast (podfirma Hasbro posiadająca prawa do Dungeons & Dragons) spojrzała na swoją erpegową markę i uznała, że nie przynosi dość zysków. "Under monetized", jak się wyraziła prezes WotC, Cynthia Williams (nie byłem w stanie się doszukać, czy jest ona powiązana z Lorraine Williams, prezes TSR w latach osiemdziesiątych, te dwie panie są do siebie podobne na wielu płaszczyznach). Tak więc Hasbro dąży do umieszczenia mikrotransakcji w swoim wirtualnym stole do gry, w styczniu zaś połasiło się na pieniądze niezależnych twórców. 

Od czasu przejścia systemu D&D na publiczną licencję OGL, dziesiątki, a prawdopodobnie setki twórców skorzystało z niej. Wielu z nich zarobiło na tym pieniądze, a nielicznym z tych udało się zbudować na sprzedawaniu dodatków do D&D całe firmy. Udało się to np. Goodman Games, czy choćby Critical Role. Jednak nowa poprawka do OGL pozwalałaby WotC na swobodne korzystanie z oryginalnych elementów scenariuszy publikowanych pod OGL i na pobieranie prowizji od tych bogatszych twórców. 

To, co nastąpiło po ogłoszeniu tej zmiany do licencji jest rzadkim przypadkiem, kiedy cały internet jest w stanie się ze sobą zgodzić na jakiś temat. Hasbro zrobiło wielki skok na kasę, zagroziło niezależnym twórcom. Bojkot, który nastąpił, zmusił WotC do kapitulacji i cofnięcia zmian. Nie pomogło im nawet powołanie się na rzekomą walkę z rasizmem (po dziś dzień nie mam pojęcia o co im chodziło). Mleko jednak się wylało i wielu graczy D&D szuka nowych systemów, zaś systemy wydane na licencji OGL tworzą nowe edycje, zazwyczaj na licencji CC-BY-SA lub nowym wynalazku Paizo - licencji ORC.

Oto zaledwie część nowych systemów lub nowych edycji do już istniejących gier; zostały one publicznie ogłoszone, a wymieniam tu tylko te, które pamiętam.

  • Darrington Press (wydawnictwo Critical Role) szykuje dwa systemy - Daggerheart (prawdopodobnie klon piątej edycji DnD) oraz uniwersalny system oparty na k6.
  • Kobold Press (jeden z największych wydawców niezależnych do D&D) ogłosił projekt "Black Flag", oraz że od teraz to do niego firma będzie pisać dodatki.
  • Basic Fantasy RPG oraz Labyrinth Lord, prawdopodobnie dwa najbardziej popularne, a przynajmniej najstarsze systemy OSR mają w przygotowaniu nowe edycje.
  • Mini Six, system mało popularny, acz przeze mnie lubiany, jest blisko wypuszczenia drugiej edycji. Będzie to chyba pierwszy system OpenD6 nie oparty na OGL.
  • Knave, prosty zbiór zasad z nurtu OSR rozpoczął zbiórkę na Kickstarterze.
  • DMScotty z kanału DMsCraft wypuścił dość niedawno (chyba jeszcze przed bojkotem WotC) system EZD6, dobry do jednostrzałów. Niedawno ukazała się też wersja niemiecka i antologia przygód, więc system się rozwija.
  • Chaosium wydało na DriveThruRPG nową edycję swojego uniwersalnego systemu Basic Roleplaying, stanowiącego rdzeń m. in. Zewu Cthulhu.
  • ... no i oczywiście na horyzoncie mamy D&D, edycję 5,5 (tak przynajmniej jest nazywana, oficjalnie projekt nosi na razie nazwę OneD&D). Jeszcze do niedawna mogło się zdawać, że będzie to zaledwie wypuszczenie tych samych zasad z uwzględnieniem garści najbardziej popularnych podklas i czarów z dodatków, ale ostatnio Wizards of the Coast ogłosiła, że usunie wszystkie półrasy (np. półelfów i półorków), bo według nich samo ich istnienie w książce jest rasistowskie. Tak więc możemy się spodziewać większych zmian.

 


 Z jednej strony miło, że my, gracze, mamy więcej opcji; jak się wyraził Daniel de Fazio z kanału Dungeon Craft: "nie ma czegoś takiego jak <<za dużo piwa>>". Pojawi się jednak paradoks wyboru, który utrudnia wybór tym bardziej, im więcej jest opcji i zmniejsza satysfakcję z podjętej decyzji. Po drugie, ciężej się będzie zrzeszać w grupy. Powodzenia w szukaniu ciekawej grupy dyskusyjnej na temat konkretnego systemu, jeśli będzie tysiąc różnych wersji D&D. Osobiście nie wierzę, że na dłuższą metę będzie to problem, jednak jak dokładnie się zakończy wiosna systemów - czas pokaże.

środa, 5 kwietnia 2023

Not Another D&D Podcast - recenzja

Uważam się za człowieka ponadprzeciętnie obeznanego ze słuchowiskami erpegowymi (przez większość ludzi nazywanych po prostu "podkastami"). Sukces Critical Role zachęcił rzesze ludzi do rozpoczęcia nagrywania swoich sesji i upubliczniania ich. Większość takich słuchowisk to zwykłe przeciętniaki, mające liczne problemy - między innymi taki, że kończą się po zaledwie paru odcinkach. Dziś jednak chciałbym napisać o pierwszym programie, który mnie urzekł. O programie, który zapewnił mi bardzo dużo śmiechu, inspiracji oraz... skrajnej irytacji. Ale po kolei.

 Nie gadaj, rzucaj kostkami! 

Spójrzmy na odgrywany system. Piąta edycja DnD jest niemalże przeciwieństwem tego, co można nazwać "szybkim systemem". Kiedy tylko Mistrz Gry mówi "rzucajcie na inicjatywę", pewne jest, że następne parę rzeczywistych godzin zostanie spędzone na walce. W Not Another DnD Podcast jest jednak zupełnie inaczej! Jest troje graczy. W montażu wycinane zostają przydługie segmenty, w których gracze zastanawiają się co robić. Mistrz Gry jest kompetentny

, jego opisy są krótkie, emocjonujące, żywe, zabawne. Odcinki, szczególnie te pierwsze, trwają krócej niż dwie godziny, ale i tak mają po parę walk. Dla odmiany każda deklaracja walki mnie ekscytuje, nie napawa znużeniem. 

Innowacja 

Na "rynku" podkastów typu actual-play panuje obecnie nadwyżka podaży nad popytem. W morzu przeciętniaków uwagę na dłużej przykuć mogą tylko te wyróżniające się wybitną jakością lub właśnie innowacją. Trzeba przyznać, że NADDPOD ma na siebie pomysł. Sam tytuł wykrzykuje to całemu światu. A oto historia: Świat już został uratowany. Lata temu. Już był wielki zły pan demonów i już został pokonany przez grupę poszukiwaczy przygód, którzy już pomogli masie ludzi na całym kontynencie. Problem taki, że Legendarni Bohaterowie zniknęli w tajemniczych okolicznościach (ten wątek jest później bardzo dobrze rozwinięty), zaś wszystkie ich dobre uczynki okazały się stworzyć okazje dla nowych złych ludzi, którzy chcą wykorzystać świeżo powstałe wejścia na rynek złoczyńców. 

Nie mogę gadać, mój przyjaciel siłuje się pod wodą z krokodylem! 

Nie muszę tutaj się długo rozpisywać. Po prostu napiszę, że właśnie powyższa sytuacja zdarza się już w jednym z pierwszych odcinków. Gracze nie boją się robić szalonych akcji.

Komediowe złoto... dla ośmiolatka 

Słuchowisko jest prowadzone lekko. Bardzo lekko. Miejscami zdecydowanie zbyt lekko. Kiedy całej grupie zdarzy się atak głupawki, wszystkie żarty zaczynają obracać się wokół penisów, kup, pryszczy i moczu.  

Ponury żniwiarz - zadźgany mieczem

Z NADDPODem jest jeden problem - jako system wybrał sobie piątą edycję DnD. Oznacza to, że postacie po pewnym poziomie stają się niezabijalnymi półbogami, którzy w zasadzie nigdy nie napotykają na znaczące przeszkody, bo każdą sytuację można rozwiązać potężnym zaklęciem, jednym z dziesiątki magicznych przedmiotów lub po prostu absurdalnie wysokim bonusem do rzutu. W pierwszym sezonie Not Another DnD Podcast ten problem zdecydowanie występuje, chociaż nie będę się na ten temat bardziej rozpisywać, żeby nie spoilerować, bo dalej uważam, że ten program jest wart uwagi.

A na koniec dobre wieści: 

Po obejrzeniu sezonu drugiego ("Eldermourne") muszę powiedzieć, że niemal wszystkie opisane przeze mnie powyżej problemy z czasem zniknęły niemal całkowicie. Większość walk jest niebezpieczna i ekscytująca, MG ogranicza dostęp do magicznych przedmiotów (część artefaktów z pierwszej kampanii pojawia się w osłabionej, lepiej zbalansowanej formie). Gorąco zachęcam więc do odsłuchania przynajmniej sezonu Eldermourne, który po dość powolnym starcie staje się naprawdę świetny.

Dlaczego wolę nudne kostki

Na tle mojej grupy gier fabularnych przedstawiam się zupełnie przeciętnie, jeśli chodzi o liczbę posiadanych kostek. Jednak kiedy któreś z g...

Popularne posty